O BLOGU – czyli o Macierzyństwie My Way!

Edit 1: MY WAY!

Początki tego bloga były nieśmiałe. Podczas każdego następnego miesiąca ciąży doświadczałam nowych, często skrajnych, emocji. Z czasem zrozumiałam, jak wiele stereotypów, jak wiele powinno się, jak wiele co ludzie powiedzą jest wrzucane na barki debiutujących Mam. Dopiero po około 5-ciu miesiącach mojej drogi poczułam, że „coś tu nie gra”. Zgubiłam się. Nie umiałam ocenić co jest „moje” a co „czyjeś”. Z jednej strony ginekolog (albo dwóch), z drugiej położna, a z trzeciej Teściowa czy Mama. Każdy miał swoją wizję, często wzajemnie sprzeczną, na moje macierzyństwo. Zaczęłam bardziej wsłuchiwać się w to co podpowiada serce. Pomimo, że podążanie swoją drogą jest zdecydowanie społecznie najtrudniejsze i wymagające największego wysiłku emocjonalnego, to też najbardziej satysfakcjonujące ♥

Jednym z ważniejszych momentów na mojej drodze do zwrócenia się ku sobie i zaufania sobie, było zdanie, które otrzymałam w kontekście wyboru imienia dziecka:

ale żeby już tak zdania nie można wyrazić, to nie wiem, co będzie jak dziecko przyjdzie na świat? Będę się pytać o wszystko , żeby nie urazić rodziców? nie będę mogła wyrazić swojej oceny? chyba świat staje na głowie

– inna mama dwójki dzieci

Zrozumiałam wtedy, że w większości przypadków stanowisko innych ludzi co do mojego macierzyństwa, a przede wszystkim sposób jego wyrażania (co to za imię? wybierzcie chociaż drugie jakieś normalne, za mało pani przytyła, za dużo pani przytyła, głodzi pani dziecko, nie wolno robić USG za często bo to niezdrowe, jak się urodzi dziecko to zobaczycie, skończy się podróżowanie, itp. itd.) wynika z ich problemów emocjonalnych.

Edit 2: Pięknie? Prawdziwie? A może pięknie bo prawdziwie?

Początkowo bardzo zależało mi aby blog był piękny, aby Instagram był spójny i estetyczny, tak jak u innych dziewczyn, które obserwuję. Jak one to robią, że z każdym kadrem masz nieodparte wrażenie że wszystko tam jest po prostu idealnie?

Dlatego spinałam się do czerwoności, żeby pokoik był piękny, śliczne kadry, dodatki i inne takie takie. Aż w końcu zrozumiałam – tak jak w pierwszym akapicie => oświeciło mnie – „Po co Ty to robisz?”. Po to żeby poczuć się lepsza? Żeby poczuć się ważniejsza? Żeby nie poczuć się gorsza? Żeby pokazać, że też umiesz „w Instagramy”? Przecież nigdy taka nie byłaś, zawsze wolałaś mieć fajny experience zamiast drogiego podkoszulka, pracować wytrwale zamiast liczyć że coś dostaniesz i wstawać rano zamiast imprezować do nocy.

Wsłuchałam się w siebie… i dotarło – wolę wydać pieniądze na nadpłacenie kredytu, na podróże, na zimowanie w miejscu gdzie jest Słońce, a nie na nowe ciuszki, tapety w misie i najdroższe wózki. Tak jak wcześniej – w środku była we mnie ta potrzeba „jakości”, ale teraz nabrała innego smaku.

Od 18-ego roku życia fotografia i włóczenie się z aparatem po mieście były moją pasją, a retusz zdjęć pewnego rodzaju kreatywnym „wyżyciem się”, niemal jak tworzenie grafiki czy obrazu. I wciąż tak jest. Dlatego z ogromnym uwielbieniem fotografuję moje chwile macierzyństwa, ale teraz już totalnie „rozpięta” i nieporównująca się i szukająca własnej formy wyrazu.

A poza tym, to – Witam Cię na moim blogu!

Blog pierwotnie powstał z miłości do pisania i tworzenia, z fascynacji Kręgami Kobiet, byciem blisko natury, dzielenia się swoim doświadczeniem, wspierania w trudnych momentach, budowania społeczności i chęci dania przestrzeni mojej kreatywnej stronie.

Moja droga do macierzyństwa nie była łatwa. Bardzo pomogły mi wówczas blogi i media społecznościowe innych kobiet (np. Kasi Bigos, Oli Żebrowskiej, Zosi Zborowskiej). W „realnym życiu” odczuwałam swoistą „zmowę milczenia” wśród mam z otoczenia, bardzo mało mówiło się o trudach macierzyństwa, o stratach ciąż, o uciążliwościach emocjonalnych i fizycznych, o dylematach i rozterkach, o tym jak radzić sobie z emocjami swoimi i dzieci, nie wspominając o połogu.

Mam nadzieję, że historie którymi się z Wami dzielę pomogą Wam poczuć się lepiej we własnym macierzyństwie lub po prostu świadomiej się na nie przygotować (z cyklu #motherhoodstories), dowiedzieć się czegoś nowego z technicznego punktu widzenia (#coijak) czy dokonać trafnych zakupów i zainspirować się (na podstawie cyklu #polecajki).

Zachęcam Was do przeczytania wpisu MtotoWear – jak się zaczęło, aby poznać więcej szczegółów oraz przede wszystkim, etymologię nazwy bloga, a następnie MtotoWear – edycja podejścia, aby zrozumieć co zadziało się po drodze.


Nie jestem profesjonalistką w prowadzeniu mediów społecznościowych, nie mam wykształcenia w tym kierunku ani zawodowej praktyki, dlatego jeśli zauważysz na blogu błędy ortograficzne, interpunkcyjne, merytoryczne, graficzne, techniczne lub jakiekolwiek inne – daj mi znać!


Poza byciem Mamą, jestem też marzycielką totalną. Nie bujam jednak romantycznie w obłokach (a często, chciałabym się tego nauczyć), wprost przeciwnie – jestem Baranem, numerologiczną Dziewiątka, człowiek działania i czynu (choć czasem też lenistwa i nicnierobienia). Moje marzenia, to moje cele, uwielbiam je analizować, spisywać, odnawiać, zmieniać, spełniać! Uwielbiam też pracować nad sobą, nad moim ciałem i moją głową. Pomimo lęków, sięgam po nowe, zmieniam się codziennie, uczę nowych rzeczy i umiejętności.

Moje Bucket List/Dreams List:

☐ #1 Zrobić kurs na Doulę

☐ #2 Stworzyć społeczność wspierających się kobiet w mojej dzielnicy

☐ #3 Zorganizować zajęcia jogi dla mam z niemowlakami

☐ #4 Ukończyć kurs „ćwiczenia dla kobiet w ciąży i w połogu”

☐ #5 Zagospodarować przestrzeń obrotu ubrankami dziecięcymi za pomocą zebrania w jednym miejscu wartościowych producentów oraz sprzedaży z drugiej ręki – #secondhand. Ponieważ sama jestem osobą wysoko wrażliwą, zależy mi na tym aby ubranka które sama kupuję były przyjazne skórze (wiem jak mocno drażni nieodpowiedni materiał), w stonowanych kolorach ziemi – gender neutral (tak aby zarówno brat jak i siostra mogli skorzystać z tych samych wyprawek) oraz użyteczne (odpowiednio szerokie rękawy, nogawki, klipsy zamiast guzików, itp)

☐ #6 Przejść świadomie przez poród

☐ #7 Przejść świadomie przez połóg

☐ #8 Odpuścić wszelkie „muszę”, „powinnam”, „wypada”

☐ #9 Nauczyć się robić piękne kadry i odpowiednio obrabiać zdjęcia

☐ #10 Odwiedzić Australię

☐ #11 Mówić płynnie po hiszpańsku

☐ #12 Ukończyć kurs/nauczyć się czytać sprawozdania finansowe

☐ #13 Zapisać się na boks

☐ #14 Być bohaterką ForbesWomen

☐ #15 Zamieszkać w mieście nad morzem

☐ #16 Zobaczyć na żywo żarłacza białego

☐ #17 Spróbować botoksu na czole

☐ #18 Mieć 4 dzieci i pogodzić to z pracą zawodową – bez stresu i napięć

☐ #19 Utworzyć społeczność 50tys na instagramie

☐ #20 Pojechać jeszcze raz do Indii (Dharamsala) na jogę

☐ #21 Ukończyć 10-dniowy kurs vipasany

☐ #22 Nauczyć się akceptować smutne emocje

☐ #23 Wprowadzić zamierzoną dwujęzyczność w domu

☐ #24 Zbudować pasywne źródło dochodu

☐ #25 Wykończyć użytecznie i estetycznie (wg. moich standardów) pokój Mtoto

☐ #26 Nauczyć się grać na ukulele

☐ #27 Nabyć i nauczyć się grać na DrumTank

☐ #28 Zapisać się razem na zajęcia tańca

☐ #28 Nauczyć się dbać o swoje ciało i duszę, pomimo, że może to „urazić” innych

☐ #27 Pomieszkać kilka tygodni na Teneryfie

………………………..

☐ #100 Przestać się lękać tego, że „jestem niewystarczająca” (jako matka, partnerka, córka, synowa, siostra, przyjaciółka, pracownik korporacji, twórca bloga, nauczyciel jogi, kobieta, człowiek)

Jeśli chcesz dostać powiadomienia o nowych treściach na blogu, wpisz swój adres email i kliknij „subskrybuj” 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s